Kilkanaście osób z naszego regionu padło ofiarą nieuczciwego „renowatora” zabytkowych motocykli. Przez ostatnie dwa lata mieszkańcy oddawali w jego ręce swoje jednoślady – m.in. popularne Komary, WSK i Simsony – powierzając mu również pieniądze i drogie części zamienne. Niestety, większość z nich zamiast odrestaurowanego pojazdu, przez wiele miesięcy słyszała jedynie zapewnienia o rzekomych trudnościach i kolejnych etapach prac.
Jak przebiegał proceder i dlaczego trwał tak długo?
Pierwsze sygnały o kłopotach pojawiły się już na początku 2023 roku. Wówczas do lokalnej policji zaczęły trafiać zgłoszenia od klientów, którzy nie mogli odzyskać ani swoich motocykli, ani pieniędzy. W kolejnych miesiącach poszkodowanych przybywało. W sumie, według obecnych ustaleń śledczych, mężczyzna dopuścił się przywłaszczenia mienia o wartości niemal 51 tysięcy złotych.
Schemat działania wydawał się z pozoru rzetelny. Klienci byli utrzymywani w ciągłym kontakcie z renowatorem – telefonicznie oraz mailowo. Mężczyzna regularnie informował o postępach, tłumaczył opóźnienia, przedstawiał rzekome trudności techniczne. To sprawiło, że większość osób przez długi czas nie podejrzewała oszustwa.
Policja interweniuje, odzyskane motocykle wracają do właścicieli
W minionym tygodniu, po zgromadzeniu licznych dowodów i kilku miesiącach śledztwa, funkcjonariusze przystąpili do przeszukania posesji podejrzanego. Odnalezione zostały zarówno zabytkowe motocykle, jak i części zamienne przekazane przez klientów. Przedmioty trafiły z powrotem do ich prawowitych właścicieli, co dla wielu oznaczało koniec wielomiesięcznego stresu i niepewności.
Funkcjonariusze nie zakończyli jednak działań na tym etapie. Wciąż sprawdzają, czy lista poszkodowanych nie jest dłuższa i czy nie pojawiły się kolejne, dotąd niezgłoszone przypadki przywłaszczenia.
Co grozi podejrzanemu? Wyjaśniamy możliwe konsekwencje
52-letni mężczyzna, któremu przedstawiono cztery zarzuty przywłaszczenia mienia, podczas przesłuchania przyznał się do winy. Jak wyjaśniał, nie zamierzał nikogo oszukać, a jego problemy zaczęły się, gdy przyjął więcej zleceń, niż był w stanie zrealizować. Sprawa trafiła już do sądu – podejrzanemu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Warto przypomnieć, że sąd będzie brał pod uwagę zarówno skalę szkód, jak i dotychczasową postawę mężczyzny wobec poszkodowanych.
Dobre praktyki: jak nie paść ofiarą podobnych działań?
Ta historia powinna być ważną lekcją dla wszystkich, którzy zlecają prace renowacyjne lub oddają wartościowe przedmioty w cudze ręce. Eksperci radzą, by zawsze weryfikować wykonawców – sprawdzać opinie, żądać zawarcia umowy na piśmie i nie przekazywać całej kwoty z góry. W przypadku wątpliwości warto konsultować się z innymi klientami oraz zachować wszelką dokumentację potwierdzającą przebieg zlecenia.
Policja apeluje również, by zgłaszać każdą podejrzaną sytuację – szybka reakcja zwiększa szansę na odzyskanie mienia i ukaranie sprawcy.
Wnioski dla społeczności – czujność i wzajemna pomoc
Przypadek z lokalnego rynku renowacji motocykli pokazuje, jak łatwo może zostać nadużyte zaufanie mieszkańców. Warto pamiętać, że skuteczna komunikacja pomiędzy społecznością a służbami pomaga szybciej wykrywać podobne działania i chronić innych przed stratami. Jeśli ktoś z czytelników podejrzewa, że mógł zostać poszkodowany w podobny sposób, powinien niezwłocznie skontaktować się z policją lub lokalnym punktem pomocy prawnej.
Źródło: Policja Wielkopolska
